Pierwszy trening w Parku Retiro, Madryt

Pod koniec marca 2018 znalazłem się w Madrycie. Nie przypadkiem, nie na chwilę. Turystycznie również nie. Zatem po co? Sam nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Odpowiedź nie jest prosta.

Polska codzienność

Ostatnie lata mojego życia obracały się wokół pracy i spraw około zawodowych takich jak samorozwój czy poprawa organizacji swojego czasu pracy. Ukształtował się mój profil zawodowy. Bezproblemowo i przejrzyście potrafię określić jak będzie wyglądała moja praca w najbliższej przyszłości. W zasadzie ze swojego dotychczasowego zatrudnienia byłem zadowolony. Płaca przyzwoita. Profesjonalizm firmy i możliwości rozwoju ponadprzeciętne.

Poza tym, samodzielnie wyremontowałem mieszkanie oraz zbudowałem drobny fundusz oszczędnościowy. Kolejnym punktem na liście byłoby sformalizowanie związku z O., prawdopodobnie przyspieszona spłata kredytu, kupno ziemi i budowa domu. Kota mamy, to może dzieci? Wszystko wydawałoby się być na dobrym torze. Jak na polskiego trzydziestolatka, to chyba przyzwoicie? Czegoś jednak brakowało.

Stagnacja

Przeszkadza mi rutyna, stagnacja i ciągła prokrastynacja. Pozornie niczego mi nie brakuje. Problemy pierwszego świata? Brak pomysłu na siebie czy może wypalenie zawodowe? Przecież rozterki innych są znacznie poważniejsze. Moje są nieuzasadnione. Czy rzeczywiście potrzebuję zmiany?

reset /riːˈsɛt/ verb
Set again or differently.

Tak czuje. Właśnie tego mi teraz potrzeba. Czegoś nowego, impulsu do działania. Motywacji. Pora wyłączyć autopilota.

Ale zaraz! Skoro wszystko zmierza w dobrym kierunku, to po co mi jakiś „reset”? To proste. Wrzucenie się na głęboką wodę na mnie działa. Aby spotęgować efekt, uznałem, że warto zrobić coś nieszablonowego.

Wszystko nie tak

Co jest nie tak z Polską? To nie tak. Z Polską jest jak najbardziej wszystko w porządku, już nawet zdążyłem zatęsknić. Znalazłbym kilka niuansów, które nieco uwierają: dwutygodniowe lato, mroźne zimy, niskie płace i wysokie ceny. Wszechobecne narzekanie (sam to tutaj robię), ludzie patrzący spod byka. Kombinatorstwo i cwaniactwo. Nieszczęśliwi, wiecznie smutni ludzie mijani na ulicach. Biurokracja i polityka.

Wszystkie te rzeczy nie pozwalają mi rozwinąć skrzydeł. Choć radzę sobie ze wszystkim nie najgorzej, wiem, że stać mnie na więcej. Nie czuję się zdrowo i jestem coraz starszy. Brakuje mi czasu dla siebie, treningi nie przynoszą zamierzonych efektów. Nic nie przynosi oczekiwanych efektów. Nie potrafię powiedzieć o sobie, że jestem szczęśliwy. To zdecydowanie zbyt szerokie pojęcie.

Emigracja

Dlaczego Hiszpania? Nie znam przecież hiszpańskiego, zimno znoszę lepiej od upałów, a w dodatku jestem introwertykiem. Nie wiem niczego o tym kraju. Czysta egzotyka.

Nie mam kontaktów w Hiszpanii, nie prosiłem nikogo o pomoc. Mimo tego podjęcie decyzji o przeprowadzce nie było trudne. Zmiana pracodawcy była jeszcze łatwiejsza. Przeczytałem opinie innych na temat życia w Hiszpanii. Policzyłem z jakimi kosztami muszę się liczyć mieszkając w Madrycie. I jakie poniosę ryzyko oraz co mogę zyskać takim manewrem.

Jestem w Madrycie od miesiąca. Za wcześnie aby zaobserwować zmiany. Mam nadzieję, że przeprowadzka pozwoli mi oderwać się od polskiej rzeczywistości, poczuć hiszpański klimat, spróbować żyć inaczej. Chce przekonać się na własnej skórze co znaczy „Życie jak w Madrycie”.

Jak wyglądała moja przeprowadzka? Jak to się wszystko zaczęło? Jak znalazłem pracę w Hiszpanii? O tym, i o wielu innych sprawach, już wkrótce.

Nie mieszkam już w Polsce. Reset!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.