Collado Ventoso

Cercedilla to leżąca niedaleko Madrytu niewielka miejscowość. Nie da sie nie ulec złudzeniu, że lokalna turystyka opiera sie o pasmo górskie Sierra de Guadarrama. Gwarantuję, że spotkacie tutaj podobnych sobie pasjonatów gór!

Z okazji zbiżających się świąt postanowiłem wydłużyć sobię „labę” o kilka dni i zresetować się w pięknych okolicznościach górskiej przyrody. Byłem już tutaj wcześniej na chwilę i przedreptałem dwa krótkie szlaki.

Cercedillę od Madrytu dzieli około sześćdziesiąt kilometrów, to wciąż Madryckie „autonomo” dzięki czemu jest z nim świetnie skomunikowana. Pomimo, że miasteczko liczy sobie nie więcej niż dziesięć tysięcy mieszkańców, dostać się do niego można bez problemu zarówno autobusem jak i pociągiem. Kursuje ich kilkanaście w ciągu dnia, również poza sezonem.

Dla mnie najwygodniejszym sposobem okazał się podmiejski autobus lini 684, jadący ze stacji Moncloa. Nie zdążyłem wyciągnąć książki a już byłem na miejscu. To około godziny drogi. Jeśli wolisz pociągi, możesz wsiąść w linię C-8. W samym miasteczku nie ma potrzeby korzystania z komunikacji miejskiej (o ile taka istnieje), wszędzie jest blisko i łatwo dostać się na pieszo.

Pobliskie szlaki

Podczas mojej pierwszej wizyty tutaj przespacerowałem się tylko dwoma szlakami. Najprostszymi i najkrótszymi. Dzisiaj mogę dodać, że najlepiej oznaczonymi. Były to szlaki niebieskiCamino Puricelli, oraz turkusowy – Camino del Agua.

Mapa okolicznych szlaków. Źródło: sendasmadrid.es.

Mniemam, że spowodowane jest to tym, że są dość nisko położone. Ich popularność i przystępność jest odczuwalna. W przeciwieństwie do wyżej położonych tras, mogłem spotkać tutaj kogokolwiek. Bez zawahania polecam je wszystkim na start. Możecie śmiało zabrać ze sobą dzieci – pomimo jednostkowych „ostrych” podejść nie ma tutaj niczego przesadnie trudnego. Szczególnie polecam widoki z tamy!

Trasa lazurowajest odrobinę krótsza a obie spokojnie można przejść w cztery godziny. Jeśli trafiłeś tutaj autobusem lub pociągiem najłatwiej będzie Ci zacząć od trasy niebieskiej.

Dla ciekawskich

Tym razem wybrałem się na dłuższe szlaki. Patrząc na mapę od razu rzuca się w oczy szlak czerwonyLa Calle Alta. Jego nazwa to po polsku „Wysoka droga”. Nie jest to wprawdzie najwyższy szlak w okolicy (o czym dowiesz się później), ale jest wdrapanie się na jego najwyższą i najbardziej płaską część jest wyjątkowo wynagradzające. To ta część szlaku połączona z drogą leśną w kierunku Collado del Rey. Mamy stąd również naprawdę piękny widok na dolinę.

Collado del Rey – widok na zachód.

Szlak ten jest bardzo dobrze oznaczony. Ja rozpocząłem go ścieżką Pista de Los Campamentos niedaleko mostu Puente del Molino. Ale równie dobrze można połączyć go z trasą niebieską – przez moment są do siebie równoległe. Uroku trasie dodają liczne strumyki go przecinające.

Jest jednak jedna uwaga odnośnie tej trasy. Jeśli boisz się krówzaopatrz się w cierpliwość i silne nerwy :). Tutejsi farmerzy wypuszczają swoje bydło luzem. Przez długi czas słychać będzie dzwonki przywieszone im do szyj ale nie zdziw się jeśli zza kamienia wyłoni się flegmatyczne bydle.

Pista de Los Campamentos – zachodnie zbocze.

Ale spokojnie – choć wyglądają, to nie są groźne. Niemniej czasem mogło się odczuć, że zszedłem ze szlaku nie zauważając żadnej zagrody.

Z tych tras można podziwiać niemalże całą dolinę Barranca (Valle de la Barranca).

Szlak żółty i Carretera de la República zostawiłem na sam koniec. Ten szlak oferuje jak do tej pory najładniejsze widoki. Punktem startowym był dla mnie szlak lazurowy, tym razem od strony miasta. Po drodze do Collado Ventoso, gdzie szlak zawraca, trafimy na wspaniały punkt widokowy gdzie można nawet dostrzec Madryckie Cuatro Torres.

Los Miradores de los Poetas

Jeśli znasz Hiszpański i lubisz poezję to docenisz fragmenty wierszy porozrzucane w tej okolicy w różnych miejscach.

Na tym szlaku również się trochę pogubiłem. Mapa którą pobrałem z oficjalnych stron przestała być użyteczna a z trasy zniknęły oznaczenia. Koniec końców namierzyłem dzwonki krów i szczęśliwie dotarłem do Collado Ventoso.

Powtórzyłem ten kawałek trasy i nie udało mi się odnaleźć zaginionego oznaczenia.

Oznaczenia na szlakach

Może to znowu nie był mój dzień?

Gdy dotarłem do Collado Ventoso postanowiłem nie wracać bezpośrednio szlakiem żółtym lecz zahaczyć jeszcze o Puerto de La Fuenfría i zejść kawałek Carretera de la República. Alternatywną drogą powrotną może być biały szlak (jeden z najstarszych).

Puerto de La Fuenfría jest wyjątkowo ciekawe również z historycznego punktu widzenia, jednak nie będę psuł wam zabawy odkrywaniu tego miejsca samodzielnie – znajdziecie tutaj kilka tablic z informacjami o okolicy. Stąd też widać szczyty Cerro Minguete oraz Cerro Ventoso.

Po krótkim odpoczynku i pogawędce z downhill’owcami (swoją drogą, sporo ich tutaj), skierowałem się na południe drogą leśną (jednocześnie kawałkiem GR-10) ze względu na obiecane widoki (Mirador del Lanchazo). Było warto.

Mirador del Lanchazo

Dalej to już szlak żółty lub zielony (!) który został niestety na mapie pominięty. Pokrywa się on z żółtym prawie na całej długości i kończy na początku szlaku lazurowego.

Dla ambitnych

W okolicy Cercedilli ciężko o duże różnice wysokości. Miasto leży na 1214 metrach nad poziomem morza. Najwyższe szczyty to min. La Peñota (1945 m. n.p.m.), Siete Picos (2138 m. n.p.m.) i najwyższym szczytem Sierra de MadridPeñalara(2428 m. n.p.m.).

Ci bardziej ciekawscy mogą pozwolić sobie na ominięcie najniższych szlaków i skierowanie się bezpośrednio na szlak Siedmiu Szczytów (Ruta de los Siete Picos). Ten, z kolei, będzie oznaczony wyłącznie stosami kamieni.

Oznaczenie na szlaku Siedmiu Szczytów

Łączy się on również ze szlakiem żółtym (Camino Schmid), z którego jeszcze później można przeskoczyć na „międzynarodówkę” GR-10. To jednak trasa na dłużej, bo przecież nie chcesz jej „tylko przejść”, prawda?

Jeśli przyjeżdżasz tutaj wyłącznie z myślą o tej trasie zastanów się, czy nie lepiej byłoby wystartować z Navacerrada.

Pozostałe atrakcje

Miasteczko jest czyste i, choć nie byłem tutaj w sezonie, wydaje się być relatywnie ciche. Klimat zdecydowanie Hiszpański. Na ulicy słychać zagranicznych turystów. Przyjeżdżają tu głównie w góry i narty.

Nie doświadczyłem innych atrakcji niż trekking po górach, ale przespacerowałem się po tym uroczym miasteczku. Poza kilkoma ładnymi budynkami nie ma tutaj niestety wiele więcej do zobaczenia.

Fani sportu i narciarstwa znajdą tutaj Museo del Esquí (pochodził stąd Francisco Fernández Ochoa, zdobywca złotego medalu w slalomie na Olimpiadzie w roku 1972). Jest tutaj również Fábrica de la Luz i park linowy, a liczne gospodarstwa agroturystyczne oferują lekcje jazdy konnej.

3 Replies to “Niepozorna Cercedilla”

  1. Naprawdę dobrze napisane. Wielu osobom wydaje się, że posiadają odpowiednią wiedzę na ten temat, ale niestety tak nie jest. Stąd też moje wielkie zaskoczenie. Chyba powinienem wyrazić uznanie za Twój trud. Zdecydowanie będę rekomendował to miejsce i częściej wpadał by zobaczyć nowe artykuły.

    1. Dziękuję za miłe słowa. Hiszpańskie góry znacznie różnią się od naszych. Przede mną jeszcze dużo do odkrycia. Z pewnością jeszcze napiszę tutaj o szlaku Siedmiu Szczytów więc zapraszam ponownie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.